javera blog

::ksiega::


Tu wchodzic!

Fotorelacja z
pewnego hepeningu

Galeria zdjec z
zakonczenia gimnazjum

Ascii-Art


2006
czerwiec
kwiecień
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty
2003
październik
wrzesień







 
...
Stało się. Mimo moich protestów i apeli czas się nie posłuchał. Brnął dalej nie zatrzymując się ani na chwilkę. I takim oto sposobem przeżywam właśnie mój ostatni oficjalny wieczór jako dziecko.

Świętuję, a co! Są chusteczki. Septolete plus, Cirrus na katar i inne krążki bezsmakowe. Do tego kołdra i dreszcze co jakiś czas. Oczywiście nie mogło się obyć bez dramatycznego splotu wydarzeń, dzięki któremu moja Luba bawi się teraz w rytmie latino, a ja bawię się w rytmie coldplay, które ma pomóc mi się odprężyć. Pomóc zasnąć.

I oczywiście nie pomaga, cholera jasna. Leżę cały dzień, a każda moja myśl przynosi ... Nie, nie ukojenie. Ukłucie.

No ale ja się tu żalę, a to nie przystoi niemalże_dorosłemu_obywatelowi_rzeczpospolitej. Wstyd i hańba.

Czas ponowić desperackie próby. Czas na łóżko. Czas na colgate.

3 hours left.

ObPN:
Brad Mehldau -- Exit music (for a film)
javera 2006-06-08 20:58:13
skomentuj (9)
.
Niewyobrażalnie zmęczonym będąc, postanowiłem zabrać się za bloga. Właśnie wybiła północ. Właśnie zaczął się ostatni dzień szkolny, a w zasadzie pierwszy długoweekendowy. Postanowienia na te dziewięć dni? Praktycznie żadnych. I to właśnie kocham w wolnym czasie. Nie muszę niczego robić, planować.

9 dni. Są duże szanse, że nie zdążę się jeszcze znudzić nowo otrzymanym instrumentem. I zapał będzie się mnie trzymał jeszcze. A potem oczywiście się ulotni. Ale to mnie nie interesuje, o! Przyszłość nie istnieje, czyż nie?

Grupa Mocarta wczoraj-dziś. Pikni Cowarta dziś-dziś. Żyć nie umierać!

Śnić z Tobą. Na jednej poduszce. To jest moje Niebo.

ObPN:
Moonlight Sonata Beethovena. Utwór klasycyzujący, jak to mawiają prawdziwi wymiatacze hiphopowi!
javera 2006-04-28 00:06:34
skomentuj (4)
the end.
beautiful friend, the end.

Zaczęło się. Stałem się kimś, kim nigdy nie chciałem być. Zrzędzącym, ponurym niesobą. To pewnie dopiero początek. Herbata z cytryną nie pomagą. Bez cytryny również nie. Herbata z kimś?

And all the children are insane. Waiting for the summer rain, yeah.

Czekam na taki summer rain. Żeby mnie obmył. Ale z czego? Ze mnie?

The west is the best. The west is the best.

Zachód jest najlepszy. Ale ja czekam jeszcze na wschód. A potem.

The blue bus is callin’ us. The blue bus is callin’ us. Driver, where you taken’ us?

Tam gdzie zawsze.

optymistyczny akcent: ferie.

ObPN:
blbablablbalbalalblallbalblab
javera 2006-02-06 22:40:02
skomentuj (25)
Zagubiony w translacji
- Halo?
- Maureen?
- Cześć Charlotte!
- Cześć!
- O Boże, jak tam w Tokio?
- Wspaniale. Naprawdę wspaniale. Byłam dziś w Shrine... Byli tam ci mnisi i intonowali pieśni.
I... nic nie odczuwałam, wiesz...
Nie próbowałam ikebany, John zaczął używać tych kosmetyków do włosów.
Nie mam pojęcia za kogo wyszłam.
- Możesz poczekać sekundę? Zaczekaj, zaraz wracam.
- Dobrze.
- Przepraszam. Co mówiłaś?
- Nic, nic ważnego.
- Zadzwonię poźniej, dobrze?
- Tak, baw się dobrze.
- Zadzwoń do mnie po powrocie. Pa!
- Na razie.


Po raz kolejny Między słowami. Po raz kolejny łzy. I po raz kolejny zachwyt nad Tokio. Nadal jestem niedojrzałym szczeniakiem. Spodoba mi się film gdzie akcja dzieje się w Tokio -- chcę tam jechać. Kolejny islandzki zespół pojawia się na mej plejliście -- chcę się wybrać na tę wyspę.


- Wykładzina w kolorze burgunda będzie dopiero za 3 miesiące. Spodobał ci się jakiś inny kolor?
- Jakikolwiek wybierzesz.
Zupełnie się pogubiłem.
- To tylko wykładzina.
- Nie o tym mówię.
- A o czym?
- Nie wiem. Ja tylko chcę być zdrowy. Muszę o siebie lepiej zadbać. Chciałbym zacząć jadać zdrowiej. Nie chcę już tych makaronów.
- Co?
- Chciałbym zacząć jadać jak Japończycy.
- Może po prostu tam zostaniesz i będziesz to miał na co dzień.
- Jak tam dzieci?
- Świetnie. Tęsknią za ojcem, ale przyzwyczaiły się do twojej ciągłej nieobecności.
Czy mam zacząć sie o ciebie martwić, Bob?
- Tylko jeśli chcesz.
- Bob, mam dużo zajęć, muszę kończyć.
- Dobrze.
- Zobaczymy się... to znaczy porozmawiamy, później.
- Dobrze.
- Na razie.
- Na razie.


Porozmawiajmy później.
Na razie.

Cheers darlin'
javera 2006-01-17 00:30:50
skomentuj (14)
.
Cześć, jestem Marek.

Muszę się Wam do czegoś przyznać. Nie jestem Superbohaterem. To wszystko to był tylko kamuflaż. Superbohatera nie można zranić. Albo inaczej -- nic on sobie z tych ran nie robi. A ja? Ja chyba nie uważałem na PO. Jak ktoś nie ma lewego jądra, to trudno uważać. Rany się nie goją. Nie zabliźniają się. Coraz mniej jestem bliźnim, coraz bardziej... No właśnie -- kim?

Kim jestem?

Cześć, jestem blankiem.

ObPN.
Since I've been loving you. Tych takich od schodów do nieba, czy coś
javera 2006-01-11 22:19:33
skomentuj (7)
   Blogi, ktore odwiedzam:
Taki Blog. Full wypas -- po angielsku!
POGOtowie Izy Salomizujacej!
Agravka i jej Sid
Nie wchodźcie Ona nie umie pisać!
Żabka, Agnieszka

Komiksy i tym podobne:
NerdBoy
-- niestety zombie
Daily...
Ten też nie żyje...
Rozmowy z gg
Aj lajk yt!

Reszta:
Kopalnia smiesznych grafik oraz filmow
CGM -- aktualnosci ze swiata muzyki








ESOTSM fan button

Exit music (for a film)

Radiohead button

White Stripes button

Finding Neverland button

Get Firefox